Cudowne opowiadania o przeróżnych, czasem niekoniecznie pozytywnych zakończeniach, które uczą pokory, miłości i rozsądku. Moralizatorskie, ciekawe, momentami przejmujące, gdzie do głosu przede wszystkim dochodzą dzieci. Tytułowy Chłopiec z Burzy to drugie z kolei opowiadanie, na podstawie którego nakręcono film.
Nic się nie zmieniło w moim Piotrze, no może za wyjątkiem tego, że nie jest już mój. Zamówiliśmy napoje i siedząc naprzeciwko siebie ukradkiem obserwowaliśmy siebie nawzajem. Tak jakby chcielibyśmy wyhaczyc wszystkie zmiany w wyglądzie przez te ostatnie miesiące kiedy się nie widzieliśmy.
Aukcje online ⭐ SZAJNOCHA Karol - Opowiadania o królu Janie III. Opowiadanie I: Mściciel. Żytomierz 1860. Nakł. Księg. ⭐ Licytacja internetowa na żywo Wejdź Sprawdź ceny 🔷 Lictyuj w OneBid
Obudziłam się rano. A obok mnie dalej spał Piotrek. Poszłam wziąć laptopa i zadukowałam dla nas bilety. Samolot mieliśmy o godzinie siedemnastej. Czyli dość czasu, aby załatwić nam wolne , spakować się i przygotować do podróży. Zjadłam śniadanie i zostawiłam kartkę Piotrowi, że jadę do szpitala.
Raczej chodzi o coś więcej. U podłoża pytania Piotra leżeć może niekoniecznie zawiść, obawa czy Jan nie będzie „miał lepiej” – to nie echo niedawnego sporu wśród uczniów o pierwszeństwo. Porównanie się z Janem może zrodziło się w Piotrze ze zdziwienia, niepewności co do własnej osoby, zwątpienia w siebie.
W niepokojącej narracji snu spotykamy postacie reprezentujące wady, ludzkie staranie o nawrócenie, dialogi Zapłaty, Sumienia i Rozumu. Rozmawiają: Justyna Melonowska, Michał Gołębiowski i Paweł Milcarek. Audycja swoje premiery ma w każdą niedzielę o godzinie 13.00. Pobierz mp3 . Wszystkich audycji z cyklu można przesłuchać TUTAJ
. "Pokora to posiadanie najgłębszej świadomości, że jesteśmy jednością. Pokora to brak pogardy dla kogokolwiek. Brak pychy". ***** Hana siedziała przy stole, głośno i szeroko ziewając. Z wdzięcznością przyjęła podaną przez męża filiżankę Prosiłem cię, nie wstawaj razem ze mną, jest bardzo wcześnie - westchnął Daj spokój, Piotr, Sara się zaraz obudzi, a ja chcę przedtem chociaż wziąć wzrok na męża i uśmiechnęła się A poza tym miło jest wreszcie zjeść z tobą śniadanie. Rzadko się ostatnio stał przy kuchence, mieszając jajecznicę. Spojrzał na żonę uważnie, Wiem, staram się jak najszybciej do was wracać, ale sama wiesz, jak to jest w szpitalu. No i jeszcze Tosia... też mnie Nie tłumacz się, rozumiem. Chodzi mi po prostu o to, że głupio się upierasz. Bezrozumnie Hana, nie zaczynajmy znowu tego tematu. Powiedziałem ci już, co myślę, jak dotąd nie zmieniłem wstała, wyjęła chleb i energicznymi ruchami zaczęła smarować go Popełniasz błąd - powiedziała stanowczo. - Tak nie wolno. Odrzucasz gest dobrej woli, a to Wyolbrzymiasz, jak zwykle. Nie ma co skończyła, odłożyła nóż na blat i podeszła do Mój najdroższy facecie - roześmiała się, obejmując go wpół. - Są rzeczy, których ty kompletnie nie rozumiesz. Na szczęście rzadko tak masz i dlatego da się ciebie kochać. męża, z czułością oddał Wszystko rozumiem, kochanie, Magda nagle, ot tak, chce się opiekować moją córką, ty jesteś pomysłem zachwycona, a ja się nie zgadzam. Nie ma tu nic skomplikowanego do Ona chce tą propozycją naprawić, co zepsuła, a my musimy jej pozwolić, bo to ważne, potrzebuje tego. Komu innemu wystarczyłoby zwykłe "przepraszam" i po problemie. Tylko że w tej sytuacji przeprosiny niewiele znaczą. Ona chce zrekompensować przykrości. Powinieneś to Zastanawiające, od kiedy tak jej Odkąd widzę jej dobre intencje względem Sarenki. I A wiesz, co ja widzę? - Piotr mocno przytulił żonę. - Że jesteś nie tylko piękna, ale i dobra. I kompletnie nie znasz się na ludziach. Ktoś kilka razy zachowa się przyzwoicie, a ty od razu go wybielasz. Kochanie, Magda to kombinatorka, o czym przekonaliśmy się nie raz. Nie mam pojęcia, o co chodzi tym razem, ale kompletnie jej nie ufam. Nie wierzę w tą nagłą chęć poprawy stosunków między nami i Hej, ona tylko z nią posiedzi, kiedy my będziemy chcieli spędzić trochę czasu sami, to nie A jeszcze kilka miesięcy temu zabijała mnie wzrokiem na wieść, że spieszę się do Ludzie się zmieniają. - Nie bez nałożyli jedzenie na talerze. I w tym momencie Sara głośnym wrzaskiem poinformowała świat, że już nie Jedz - Gawryło powstrzymał gestem wstającą Hanę. - Ja ją do kuchni z córeczką w ramionach. Ich widok natychmiast rozczulił młodą Widzisz, Sareneczko, z takim zainteresowaniem patrzysz na pyszną jajeczniczkę tatusia, a mama niewzruszona jak głaz nie da ci nawet skosztować okruszynki chlebka - usiedli przy Nawet nie próbuj - lekarka pogroziła palcem. - Jest na takie eksperymenty zdecydowanie za malutka, a jajecznica nie była tematem naszej Maluszku, chcesz zostać z ciocią Magdą? - Piotr żartobliwie pomachał rączką dziecka, jakby gwałtownie coś Guuugghhaaa - odpowiedziała na pytanie wybuchnęła Czy ja dobrze rozumiem? Powiedziała: oczywiście, że tak?Piotr westchnął z rezygnacją. Uśmiechnął się do W porządku, jeden raz i tylko pod warunkiem, że będziemy do niej ciągle Jesteś wspaniały - Hana położyła dłoń na dłoni mężczyzny, spletli Bo się zgodziłem?- Nie, bo mnie zabierzesz z tej okazji do A jest jakiś film, na którym nie zaśniemy? O, już wiem, horror, będziemy mieć ocean wrażeń!- Chyba krwi, a wtedy natychmiast zamknę oczy. Cóż, wyjście jest tylko jedno - pyszna, romantyczna Makaronik?- Mięsko. Z tej okazji mogę wyjątkowo zrezygnować z włoskiej zawsze wiedziałem, że mam fantastyczną i wyrozumiałą żonę - z przyjemnością zaproszę panią na wyborne mięsko, gadaniem rodziców Sara zaczęła domagać się własnego śniadania. Skoro i w mięsnych planach nie została uwzględniona, z westchnieniem przełknęła pierwszy łyk mleka - było jak zwykle - wyborne. * - Ja już nie wiem, jak mam do was mówić, żebyście zrozumieli i wreszcie zaczęli się uczyć - nauczycielka z niecierpliwością włożyła klasówki do teczki. - Egzamin gimnazjalny w przyszłym roku, a u was prawie same jedynki i to z poprawy sprawdzianu. Tyle razy powtarzam - matematyka wymaga tym momencie przez salę przeleciał papierowy samolocik. Kobieta udała, że tego nie Ostateczny termin poprawy wyznaczam na środę za dwa tygodnie. Więcej szans nie To niesprawiedliwe! - krzyknęła natychmiast Iza. - Ja na pewno na wtedy nie No co ty, zamierzasz się uczyć? Jak dotąd nigdy ci się to nie zdarzyło - zarechotał Szymon, uczniowie mu dzwonek. Wszyscy natychmiast podnieśli się z miejsc i równocześnie przepychając się do drzwi, kompletnie zatarasowali szturchnęła Izę A ja ci mówię, że dostaniesz z tego piątkę. No dobra, Nie zamierzam zakuwać, chyba chora jesteś!- A myślisz, że ja zamierzam?- To jak?- Mam pomysł. Jeszcze mi spojrzała na koleżankę nie Znajdź Patrycję, przyda nam się. Spotykamy się za pięć minut w kiblu na trzecim, tam chodzi najmniej ludzi. Coś wam pokażę. * - Natalia! Czekaj!Dziewczyna odwróciła się, a widząc biegnącą w jej stronę Patrycję, przyspieszyła Mówiłam, czekaj, którego słowa nie zrozumiałaś? - wyższa o głowę nastolatka chwyciła Natalię za rękę, mocno, za O co chodzi?- O ten tramwaj, co nie chodzi, idiotko, Ola ma dla ciebie Nie mam czasu, muszę odebrać brata ze To jest propozycja nie do odrzucenia, matko Tereso - Patrycja chwyciła za torbę Natalii tak mocno, że zatrzeszczały Ojej, torba chyba ci się psuje, musisz kupić nową, tylko obawiam się, że nie masz za co, ale niefart. Chociaż? Wiesz co, obiło mi się o uszy, że w lumpeksach dla biedaków ma być wyprzedaż. Wystarczy, że pokażesz, jak wyglądasz, a na pewno dadzą ci prawie za Gdzie ona jest? - spytała cicho No, tak możemy rozmawiać. * Siedziały na parkowej ławeczce. Natalia smutna, Iza, Ola i Patrycja wyczekujące tego, co ma Zapraszam cię na mały seansik filmowy, to nie potrwa długo, zdążysz po braciszka - drwiła Ola, włączając film na ekranie ujrzały pijanego ojca Natalii, który, ledwo trzymając się na nogach, próbuje znaleźć właściwą klatkę ich bloku. Głośno wykrzykuje jakieś słowa bez znaczenia i z trudem podtrzymuje się żywopłotu, żeby jak długi nie runąć na Przepraszam, która godzina? - spytała go nagrywająca filmik Nie wiem, Natalko, kocham cię, córeczko, jesteś moim słoneczkiem, moim szczęściem, przebacz tatusiowi - bełkotał mężczyzna, z trudem artykułując skończył, przewrócił się w krzaki. Tylko Ola wiedziała, że został przez nią Sprawa jest prosta, siadamy na poprawie z matmy tak, żebym mogła pokazać ci swoje pytania. Ty napiszesz mi odpowiedzi, a jeśli idzie o resztę - spojrzała na koleżanki - już sobie odrzuciła włosy do tyłu, Natalia zbladła Jeśli się nie zgodzisz, film trafi na Facebooka, nie trać naszego czasu, Złapią nas, poza tym wy się macie uczyć dla siebie - zaoponowała zaniosły się Nie zgadzam się - krzyknęła hardo prześladowana To pożałujesz - warknęła Jutro będziesz pośmiewiskiem szkoły - dodała A mnie się wydaje, że jednak się zgodzisz - powiedziała Ola, zamierzając się na Natalię zaczęła uciekać, co sił w nogach, nie miała wielkich szans, koleżanki również były dobre z wf-u. Przykucnęła za samochodem, czuła że dziewczyny się zbliżają. Że to jej ostatnia szansa. Z rozpaczą, ostatkiem sił wbiegła na ulicę. Nie zauważyła nadjeżdżającego pojazdu. Kierowca z piskiem opon hamował z przerażeniem. Kiedy dziewczyna próbowała zareagować, było już za późno. Poczuła podmuch powietrza, uderzenie i Całym ciężarem huknęła o ziemię.
Witam wszystkich, Postanowiłam, że i ja sprubuję swoich sił i napisze opowiadania o Hanie i Piotrze. Mam nadzieje, że wam się spodobają. Początek opowiadania może być podobny do jednego z forum, ponieważ kiedyś pisałam tam ale nie skończyłam. Zachęcam do czytania!:) Część I"Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie jak przeżyć" Jonathan Carroll Minęło około 2 miesiące odkąd Hana straciła Piotra,poroniła oraz od tajemniczego porwania był najgorszy okres w jej wiedziała jak sobie poradzi bez niego, bez ich wspólnych wieczorów, spacerów a szczególnie nocy. Jedno było pewne musiała być silna. Przecież już nie raz pokazywała innym, że jest silną i twardą kobietą. Ale czy da się być silną mimo tych wszystkich przeciwności losu? /pewnego dnia w gabinecie lekarskim/ -Piotr dzięki za ta operacje sama nie dałabym rady. - oznajmiła Wiktoria -Nie ma sprawy Wiki. Jak to się mówi czego się nie robi dla przyjaciół. -To może wrócisz do nas? -Co? -No do szpitala, przecież Treter napewno znajdzie dla ciebie miejsce. -Niestety ale wyjeżdżam do Krakowa z Tosią. -Czyli już postanowiłeś? -Tak. To postanowione! -Powinieneś rozejrzeć się wnikliwie wokół siebie. -O co ci znowu chodzi. Wyjeżdżam po mam córkę i chce się nią jest w tym coś złego? -Nie ale może ktoś potrzebuje ciebie tutaj! -Daj mi już spokój. Ja już zdecydowałem. -Faceci. - powiedziała Wiki ale Piotr już chyba jej nie usłyszał Gdy szedł po szpitalnym korytarzu przypomniał sobie, że Wójcik miał do niego sprawe. Szybko wyryszył na ginekologie, mając nadzieje, że jej tam nie spotka. Po chwili był już na oddziale i zobaczył, że Wójcik rozmawia nie z kim innym jak z Haną .Postanowił poczekać. -Hana nie możesz wrócić jeszcze do pracy,niedawno miałaś wypadek,poroniłaś - nie dowierzał gdy to usłyszał. Jak to Hana poroniła a ja nic nie wiedziałem. A może to nie było moje dziecko. Z tą myślą opuścił oddział i poszedł na dwór ochłonąć. Myślał nad tym wszystkim co mu się ostatnio przydarzyło i nie wiedział co ma zrobić. Postanowił zaryzykować i poszedł do Hany. -Przepraszam ale ja nie jestem dzisiaj w pracy! - powiedziała Hana i gdy tylko zobaczyła Piotra od razu miała ochotę wyjść. Już miała opuścić pomieszczenie gdy on zadał jej bardzo ważne pytanie. -Czy to było moje dziecko? Przez chwile stała i patrzyła na niego,gdy po chwili zaczęła aby ta chwila trwała na nagle ona oderwała się od niego i tylko że wsiadła do wierzył,w to . Dlaczego to wszystko przytrafiło się właśnie im. Chciał pojechać do Hany ale stwierdził, że jest zbyt zmęczony i zrobi to jutro. Z tą myślą pojechał do oglądając wiadomości uświadomił sobie że musi o nią walczyć. Przecież mieli mieć dziecko, mogliby być przerwać swoje przemyślenia, ponieważ nagle w wiadomościach pokazali tragiczny kobieta jadąc samochodem doznała bardzo poważnego kierowca jadący z naprzeciwka specjalnie wjechał w samochód razie nie ustalono kto to od razu się zorientował że to może być się praktycznie zgadzało ale jedno go zastanawiało kto mógłby jej to zastanawiając się dłużej pojechał do do niego wszedł od razu domyślił się że to ona,ponieważ na korytarzu siedział już zaniepokojony razu do niego podszedł i zapytał się czy to zza drzwi wyszła wiki i powiedziała ze Hana jest stabilna ale bardzo słaba, za chwilę miała odzyskać od razu do niej poszedł i czuwał przy niej całą Piotr poprosił go aby poszedł się chwili wachania zgodził to Piotr siedział przy Hanie trzymając ja za Hana zaczęła się budzić. -Gdzie ja jestem? -Spokojnie Hana jestem przy wypadek ale wszystko jest w pożądku. -Piotr ja przepraszam. -Hana to ja ciebie było mnie wtedy kiedy mnie potrzebowałaś. -Nie masz za co mi. -Myślałem że jesteś z Jamsem i dlatego się nie odzywałem. -Piotr Jamesa nie było i nie ma. -Hana wszystko od początku? -Piotr........Tyle tylko zdąrzyła powiedzieć bo ........ Trochę krótkie wyszło ale następne będzie dłuższe góry przepraszam za wszystkie prawdopodobnie jutro wieczorem.
Zaczyna pisać opowiadania więc mam nadzieję że wam się spodobają ;) Kilka słów o sobie mam na imię Majka , jestem na ogół spokojna ale czasami pokażę swoje diabelskie obliczę ;) To zaczynam pisać opowiadanie nosi tytuł Ola i Piotrek ;) O to pierwsza część : Jak zawsze co wakacje jadę do cioci do ciocię Anię ponieważ była bardziej wyluzowana i nowoczesna od mojej one bliźniaczkami ale nie były do siebie podobne z charakteru ale z wyglądu tak nawet czasami je myliłam. Mama była zawsze cicha i spokojna dobre miała oceny była idealną córką dla moich dziadków gdy była w moim nie chodziła na imprezy zawsze siedziała w domu i się Ania była złą wersją mojej od małego była hałaśliwa,niesforna przynosiła swoim rodzicom dużo problemów a to przychodziła do domu pijana,albo zmieniała chłopaków jak uczyła się wcale,każdy kto zna mnie zna moją mamę i ciocie to mówi że jestem podobna z charakteru do cioci Ani .Zawsze dziadkowie mówili na mnie jak byłam u nich Ania. Bardzo lubiłam przyjeżdżać do cioci miała duży dom. Miała dzieci ale tylko jedną córkę Edytę która z nią nie mieszka bo się wyprowadziła do swojego męża Daniela. Edyta była w wieku mojej siostry od kąt pamiętam są nie tylko kuzynkami ale tez najlepszymi przyjaciółkami. Ja jestem Ola jestem niesforną 15-latką. Mam długie brązowe proste włosy,piwne oczy lub jak moja siostra Asia mówi ciemna wysoka gram w piłkę ręczną. Ciocia Ania jest moją ulubioną i najukochaniszą cioteczką pod słońcem ,ciocia lubi jak do niej przyjeżdżamy bo całymi dniami jak nie jest w pracy jest sama w domu, ponieważ mąż jej 3 taemu umarł. Pierwsze dwa dni mineły bardzo szybko chodziłam do południa w piżamie a popołudniu jeździłam na zakupy z Edytą i wieczorem trzeciego dnia pobytu u cioci jak zwykle oglądałam telewizję o tej porze bo nie miałam co innego robić,a ciocia sprzątała po kolacji w kuchni a Asia była u Edyty i że ciocia mnie woła -Olu czy pójdziesz z lolą na spacer -ciocia miała psa yorka bardzo go lubiłam więc od razu jej opowiedziałam z uśmiechem -Oczywiście że pójdę nawet mi dobrze mi zrobi spacer-powiedziałam z uśmiechem na twarzy. -Cieszę się smycz wisi tam -wskazała na czerwoną smycz Loli od razu ją przypięłam do obroży psa. Nie za bardzo znałam to miasto ale okolice gdzie mieszkała ciocia znałam poszłam do pobliskiego parku jak doszłam to usiadłam na ławce. Puściłam Lolę i nagle zauważyła kota który właśnie spacerował bardzo szybko biegała więc mi uciekła nie dogoniłam jej więc zaczęłam wołać : - Lola,Lola chodzi tutaj- wołałam i wołałam ale nic to nie nagle zauważyłam jak jakiś obcy chłopak niósł Lolę na rękach od razu do niego podbiegłam wyglądał na sympatycznego i w dodatku był mega ciemne włosy,ładnie był ubrany, pierwsze co zauważyłam gdy do niego podeszłam jego piękne niebieskie wysoki i dobrze wysportowany. -Hej to mój pies-powiedziałam do niego- więc możesz mi go oddać - Cześć to twój pies mogłabyś go bardziej pilnować-powiedział chłopak -Dziękuje że ją znalazłeś uciekła mi naprawdę szybko biega a jeszcze szybciej jak zobaczy kota i pobiegłam za nią ale nie dałam rady ją dogonić -mówiłam jak najęta -a po za tym jestem Ola przedstawiłam się mu i podałam rękę . - Nie ma za co masz szczęście że trafiłaś na mnie a nie na jakiegoś złodzieja psów mam na imię Piotrek miło mi Ciebie poznać-podał mi swoją dłoń. -Pocieszyłeś mnie jesteś z stąd ?-zapytałam - Mieszkam tu od 15-nastu lat -odpowiedział i przesłał mi swój piękny uśmiech - A ty się tu dopiero wprowadziłaś czy na wakacje przyjechałaś -zapytał - Jak chcesz to mogę cię z miła chęcią pokazać miasto-powiedział Piotrek. - Przyjechałam do cioci na wakacje jak co roku o tej porze jestem tutaj -powiedziałam teraz ja -Zgadzam się żebyś mi pokazał miasto chociaż w domu nie będę siedzieć -powiedziałam -To kiedy pasuje ci poznanie tego miasta?-zapytał -Nie wiem kiedy chcesz kiedy masz czas-powiedziałam -podam ci mój numer telefonu oczywiście jak chcesz,mam nadzieję że twoja dziewczyna nie będzie zazdrosna że spędzasz ze mną czas -powiedziałam coś takie nie wiedziałam jak on to przyjmie ale ja jestem głupia -To może jutro jak ci opowiada ,okej nawet dobrze że mi go dasz sam bym cię musiał prosić o numer,nie będzie zazdrosna bo nie mam dziewczyny -odrzekł Piotrek - To się cieszę,to jutro mi pasuje-powiedziałam Mam nadzieję że wam się spodoba ;) Niebawem dodam drugą część
"Odważny to nie ten, kto się nie boi, ale ten, który wie, że istnieją rzeczy ważniejsze niż strach". ***** Idalia biegła. Najszybciej jak umiała, uciekała resztką sił. Przeczuwała, że zaraz się przewróci, a wtedy wszystko się skończy - stanie się coś strasznego. Nie wiedziała co, nie mogła sobie tego uświadomić, ale czuła, że to zdarzenie na zawsze zmieni jej życie i nigdy go nie zapomni. Oczy zaszły jej łzami, na głowę posypał się żwir i kamienie, nie mogła złapać tchu i nagle, ostatnim, rozpaczliwym wysiłkiem woli... otworzyła oczy. Brak tchu i łzy okazały się rzeczywiste, zamiast kamieni natomiast były łapki, cztery sztuki. Ostatnia próbując szybko czmychnąć wplątała się w jej włosy. Sprawca pobudki i winowajca jakby nigdy nic zwinął się w kłębek przy twarzy swojej pani, udając, że go tam nie ma, że śpi, a w ogóle to o co chodzi, przecież nic się nie stało. Ida nadgarstkiem otarła Dzięki, Szczepan, doceniam. Jesteś prawdziwy facet, na ciebie zawsze można liczyć w kryzysowych sytuacjach - pocałowała kotka w główkę, dokładnie pomiędzy spiczastymi ramach okazania wdzięczności za pobudkę z koszmaru chciała natychmiast wypełnić miseczkę, jednak w tym momencie zadzwonił wstrzymała Halo - odebrała z lękiem, drżącym Hej, to ja, coś nie w porządku?- Agata, cześć, wszystko okej - wypuściła z ulgą powietrze z płuc, uświadamiając sobie, że ze strachu nadal je Dzwonię, bo pomyślałam, że skoro i tak musimy iść dzisiaj do pracy i skoro takim bladym świtem, to może pojedziemy razem?- Ale jak to, nie rozumiem, to ty nie jesteś w hotelu?Internistka odchrząknęła nieco Niezupełnie, tak jakoś wyszło, że jestem u Marka, zasiedzieliśmy się wczoraj trochę...- U Marka, no proszę, a tyle było niedawno wątpliwości w tej kwestii. Szybko zmieniasz zdanie. O, przepraszam, do niczego nie doszło. Ja tylko jak zwykle szybko się uczę i jestem niezwykle inteligentna. I jak ktoś mi mówi, że trzeba doceniać, co i kogo się w życiu ma, a potem można bardzo żałować, jeśli przepadnie, bo podły los, to mnie nie trzeba dwa razy Proszę mi wybaczyć szczerość, ale to straszne niedopatrzenie z pani strony, pani doktor. Że do niczego nie doszło. Cała reszta wykonana To co, zostanę nagrodzona? To niedaleko od ciebie. Napisz adres, ogarnę się i Jesteś kochana.* Jechały w milczeniu. Idalia w zamyśleniu patrzyła na drogę, Agata spokojnie i powoli dobudzała się, nabierając siły na cały dzień i nowe obowiązki. Nagle w ciszę i spokój poranka wdarł się dzwonek telefonu. Cichocka przeniosła wzrok na wyświetlacz, po czym spokojnie znów spojrzała przed siebie, kompletnie ignorując Boże drogi, znowu to, nie odbierzesz? Dzwoni ci i dzwoni Ach, cóż za spostrzegawczość - rzuciła psychiatra Nie takim tonem poproszę. I nie zbywaj mnie, tylko wytłumacz, o co chodzi, bo to się robi Naprawdę? Co ty nie powiesz! To nie tobie dzwoni! Co ma się dziać, dzwoni telefon, nie słyszysz? - Ida krzyczała wściekła. Nie panowała nad sobą. - Nieznany numer, jakieś kilkanaście razy w ciągu dnia. Muszę wyłączać przy pacjentach, bo nie mogłabym pracować, nie dowiem się nawet, gdyby ktoś wzywał mnie w szpitalu. Jak kiedyś zawalę wezwanie, to Tretter mnie wywali na zbity pysk. I wtedy się będzie dopiero coś działo! Będziecie zachwyceni!W głosie Idalii pojawiła się z trudem wstrzymywana histeria. Drżały jej usta, wybuch płaczu był kwestią A w ogóle to myślisz, że co? Że ja jestem głupia? Upośledzona? Gdybym wiedziała, co się dzieje, już dawno przestałoby się cisza. Lekarka zacisnęła na kierownicy drżące dłonie. Telefon zadzwonił ponownie. Wyłączyła urządzenie. Zdecydowanie zbyt gwałtownie rzuciła nim na tylne siedzenie, z całej Zatrzymaj się gdzieś. I Nie mamy Stań gdzieś, mówię. Mnie poniosło, ciebie poniosło, ochłoniemy sobie Spóźnimy To będziemy spóźnione, ale nigdzie dalej teraz nie spokojnie wybrała numer na swoim Cześć Witek, tu twoja ulubiona koleżanka, taki problem mam, ja i Idalia utknęłyśmy w strasznym korku, trochę się spóźnimy. Przejmij moje obowiązki, a Idalii pacjentów powiadom. Kwestia pół godziny. Uwielbiam cię, dzięki. Słucham? To, że uwielbiam kogoś innego nie znaczy, że nie mogę i ciebie, buziaki! Jesteś super! Wiem, że wiesz, pa!Zatrzymały się na Mogę zobaczyć? - Agata wskazała głową telefon, psychiatra Tylko wczoraj dwadzieścia trzy połączenia z prywatnego numeru. Niemożliwe, że nie wiesz, kto to jest, Ida. Musisz go zgięła się wpół, jakby ktoś ją uderzył. Ukryła twarz w Iduś, nie o to mi chodziło, nie miałam na myśli, że kłamiesz. Po prostu o tym nie wiesz. Popatrz na mnie. Cała sytuacja jest po prostu jakaś skrajnie chora. Chcę ci pomóc, ale żeby to zrobić, muszę się czegoś od ciebie zadzwonił po raz kolejny, oczy Idalii zaiskrzyły wściekłością. Wyrwała go koleżance z Halo! Halo! Proszę się odezwać, natychmiast, kim pan jest? Czego pan ode mnie chce? Proszę przestać dzwonić, człowieku, jeśli nie przestaniesz, zadzwonię na policję! Przysięgam!Usłyszała cichy, złośliwy chichot. Połączenie zostało nabrać tchu, ochłonąć, ale emocje były silniejsze od niej, rozpłakała się Agata, powiedz mi, co ja mam robić, przecież nie panuję nad własnym życiem - mówiła zalewając się wyjęła chusteczki. Była skrępowana rozpaczą Uspokój się i opowiedz mi wszystko po kolei. Coś tu jest cholernie nie tak. No, już, bo ja też będę płakać - objęła lekarkę mocno, krzepiąco głaszcząc po plecach. - Nie ma sytuacji bez wyjścia, słyszysz?Idalia zdołała wykonać tylko drugą część polecenia, opowiedzieć. Uspokoić się już nie mogła. Nie pozwalało jej na to ciągłe napięcie ostatnich tygodni, strach i bezradność. Opowiadała płacząc, Agata słuchała w milczeniu. Opowiedziała wszystko, o telefonie w szpitalu, przez który omal nie zemdlała, kiedy rozmówca jedyny raz się odezwał i uświadomiła sobie, że głos nie należy do jej męża, przez co nie potwierdziła się jedyna hipoteza, jaką dysponowała. O bukiecie zostawionym u sąsiadki, zdecydowanie zbyt spektakularnym, o karteczce z zawoalowaną groźbą, o tym, że wyciszenie dźwięku nie pomaga, bo świecący wyświetlacz wybudza ją nawet w nocy. Mówiła o koszmarach, w których ciągle ucieka, a ktoś ją goni, w jakim paraliżującym strachu odbiera telefon, co i tak nie ma sensu, bo rozmówca końcu wytarła oczy i gwałtownie wysiąkała nos, wyprostowała A najgorsze, Aga, jest to, że zupełnie nie wiem, co robić. Zawsze w życiu sobie radziłam, układając plan, jak działać, krok po kroku, to pozwalało mi przetrwać, wziąć się w garść, a teraz kompletnie nie umiem. Nie wiem ani kto to jest, ani dlaczego to robi, co mu zrobiłam i co mogę zrobić, żeby przestał mnie dręczyć. I to jest straszne, życie wymyka mi się spod kontroli. W głowie słyszę już wibracje telefonu nawet, kiedy nie dzwoni. A gdy ten człowiek zaczyna się śmiać, to czuję, że ze mnie kpi, że bawi się moim kosztem, że jest zdolny do wszystkiego. I zaczynam się naprawdę bać. Nigdy się tak nie To jest jakieś popieprzone, nielogiczne. Przeglądałaś dokumentacje pacjentów? Może to ktoś z nich?- To było pierwsze, o czym pomyślałam. Nikogo takiego ostatnio nie Jakiego?- Niezadowolonego, nienawistnego, A dawniej?- Teoretycznie to może być każdy, w praktyce nikt, bo to prywatny numer, nie służbowy, kto z pacjentów mógłby mieć mój prywatny numer?- Każdy numer można zdobyć, jeśli się Tylko po co, przecież gdy o coś mu chodzi, ma jakieś wątpliwości, może zadzwonić i Ty to wiesz, ja to wiem, ale ten człowiek, kimkolwiek jest, nie ma nic wspólnego z logiką. Nie wygląda na I co? Jak to sobie wyobrażasz? Że zablokuję wszystkie prywatne numery? Wiele instytucji z takich dzwoni, nie ma szans. Numeru też nie zmienię, po pierwsze, bo dałabym się zastraszyć, po drugie - to numer na abonament. Mam iść na policję, i co im powiem? Wezmą mnie za Idalia, ja nie chcę się mieszać, ale jeśli to twój mąż?- Co ty mi chcesz powiedzieć?- Pogadaj z mężem. Nie ma żadnego powodu, dla którego miałby cię dręczyć osobiście. Może komuś to Czy ty aby nie naczytałaś się za dużo kryminałów?- Spotkaj się z Nie mam do niego żadnego kontaktu, numer, który mam, nie Wspominałaś, że to znajomy Daj Zrobisz, jak zechcesz, ja wyjścia innego nie widzę, a teraz już jedźmy, bo Latoszek nie jest obdarzony pokładami cierpliwości. Wiktoria i Piotr siedzieli w pokoju lekarskim przy porannej kawie. I zdjęciach No, i jeślibyś mi pomogła, Wiki, taki zabieg ma szansę Spokojnie, spokojnie. Najpierw pogadam z Van Graafem. Będzie się burzył, bo pacjentka ma problemy z sercem. Nie wiem, czy zakwalifikuje się do znieczulenia. On się rzadko Problemy sercowe to twoja specjalność. Przekonasz Bardzo śmieszne, ale to by było Gdyby nie było, nie prosiłbym cię. A co słychać w małżeństwie? Jak wyjazd, odpoczęłaś?- Wróciliśmy, nic nadzwyczajnego, cudowne lenistwo, opowiadaj lepiej, jak tam Hana i tym momencie weszły Agata i Idalia. Psychiatra miała zapuchnięte od płaczu oczy. Internistka chciała nalać kawy, ale zauważyła Wiktoria! Jesteś już! - rzuciła się przyjaciółce na szyję. - Jak było?- Bosko. Pogadamy o tym. A teraz szara rzeczywistość i wir pracy. I stęskniłam się za nie patrzyła na szczebioczące kobiety i ich nie słuchała, przyglądała się Piotrowi pochylonemu nad wynikami badań. Próbowała się zebrać na odwagę, nie miała czasu, pacjenci przed chirurgiem, odchrząkując, żeby zwrócić na siebie jego O, Idalia, coś się stało? Mam wrażenie, że się po same Nie, wszystko w porządku - wyprostowała się, stając w swojej zwykłej, sztywnej pozie, która dodawała jej pewności. - Twoja żona, Hana... kiedyś rozmawiałyśmy... że gdyby jakiś problem...- Okej, kawę wypijemy później - Piotr mrugnął do się jeszcze To masz jej dać znać, coś wspominała, telefon czy adres?Cichocka uśmiechnęła się z Jedno i Zaraz ci napiszę, a teraz chodź, spojrzysz mi na pacjentkę, potrzebuję twojej konsultacji.
Hana i Piotr rozdział 1 opowiadanie 6 Niegrzeczny pacjent Przewieziony Przemek z OIOMu na internę poczuł się lepiej. Przyjęła go Agata. - Cześć Agata. - Cześć Przemek co z Haną ? I co ty tu robisz ? - Hana się ja zasłabłem. Mówiłem Wiki , że lepiej się czuję , ale ta kazała pielegniarce przenieść mnie na internę . - Przemek wiesz , że to może być anemia . Dobra krew do badań i zostajesz tu na oddziale. - Czy to jest konieczne ? - Tak i nie myśl , że Ci pozwolę iść do Hany. Pielęgniarka pobrała krew Przemkowi i zabrała go na salę . Tam założyła mu velflom i podłączyła go do kroplówkui. Jak poszła kroplówka to się od niej odłączył i poszedł na OIOM . - Cześć braciszku. - Cześć Hana. Jak się czujesz? - A dobrze .A ty nie powineneś leżeć na internie? - spytała Hana pokazując velflom. - Powinieniem. Cześć. - Cześć . Przemek wyszedł z OIOMu i poszedł na internę. Nie spotrzeżenie wszedł do sali. Postanowił jak przyjdzie Aga z wynikami badań to niech przekaże Oli jutro jak będzie szła na dyżur to niech przyniesie gazety o motoryzacji. Dziesięć minut Później przyszła Agata. - Jak się czujesz? - Mówiłem , że dobrze. Są wyniki ? - Jeszcze ich nie ma . Co robiłeś na chirurgii? A dokładnie na OIOMie ? - Nigdzie nie byłem . - skłamał Przemek wiedząc , że przez odwiedziny u Hany może mieć kłopoty . - Van Graff powiedział mi , że zgubiłan pacjenta. A tym pacjentem byłeś ty. Przemek zrobił nie winną minę , która nie zbyt przekonała Agatę. - Ale ja nie byłem na OIOMie. - Przemek nie kłam . Rud nie okłamałby mnie . Więc byłeś na OIOMie ? - Tak. - Przemek nie było tak od razu , a nie bawić się ze mną w kotka i myszkę. - Przepraszam. Miałem nie opuszczać interny. - Przeprosiny przulyjęte , tylko teraz nie opuszczaj interny. - Mogłabyś Olę po prosić aby przyniosła gazety do po czytania ? - Nie masz telefonu przy sobie ? - Ola dzień po wypadku Hany wzięła go ze sobą. - Przekaże jej. A ty odpoczywaj . Kilka godzin później przyszły wyniki badań Przemka . Ola z Agatą miały rację . Anemii się na bawił . Agata postanowiła go zostawić na oddziale.
opowiadania o hanie i piotrze