Co do uczniów to nie mam jakichś ogromnych zastrzeżeń, ale jednak kilka zachowań mnie denerwuje. Mam w klasie takie 2-3 osoby, które normalnie udają, że mnie nie znają, nie odpowiadają ani sami nie mówią mi "cześć" i w ogóle nie pamiętają, że ktoś taki jak ja istnieje, ale jak przychodzi co do czego to potrafią przez pół
Mam 25 lat. Wszystko mnie drażni każdy najmniejszy szmer. Od 5lat nie rozstaje się ze stoperami. Skomentuj Zgłoś nadużycie D. Dax 14.02.2016 11:12:29. Ja juz wysiadam. Wszystkobslysze. Mowia
Zobacz 11 odpowiedzi na pytanie: Co was denerwuje? Szkoła - zapytaj eksperta (1892). Szkoła - zapytaj eksperta (1892)
Z 36 pytań do zakochania się w parach Niklasa Löwensteina, pary powinny być w jednym relacja zakochać się na nowo. Okrucieństwo kocham chodzi o to, że znika z biegiem lat. Bez względu na to, jak bardzo kochamy naszego partnera na początku - w pewnym momencie miłość kruszy się.
Puszczanie głośno muzyki, której nie lubię? Znam to. Ostatnio siostra się cały czas obraża na wszystko, raz obraziła się na mnie i gdy miałam myć głowę wbiła do łazienki bierze fona i tylko puszczać najgorsze na świecie piosenki! Okropnie mnie to irytowało a najgorsze, że to nie była jedyna taka sytuacja!
Nieszczere pochwały, przyklaskiwanie każdej decyzji przełożonych, komplementy w ich stronę. Poziom cukru przechodzi wszelkie normy możliwe do zniesienia. Zanim jednak zaczniemy wymieniać, co denerwuje nas we współpracownikach, zastanówmy się, czy któraś z tych cech nie jest odbiciem naszego zachowania. Zaczynajmy zmieniać miejsce
. Jako że my, ludzie, jesteśmy istotami społecznymi, nie żyjemy w odosobnieniu. A skoro tak, to również zwykle nie pracujemy w odosobnieniu. Ty też pewnie pracujesz w jakiejś firmie, w której otaczają cię inni ludzie – współpracownicy, z którymi na co dzień musisz się dogadywać. Nie tylko dlatego, byście się wszyscy lepiej czuli, ale by i praca mogła być bardziej efektywna. Wiadomo przecież, że w dobrej atmosferze pracuje się lepiej i wydajniej. Czasem jednak trafi się czarna owca, która zdaje się tego nie rozumieć i zaburza ci komfort pracy swoim irytującym zachowaniem. Oto krótki przegląd gatunków denerwujących pracowników, w którym z pewnością odnajdziesz echa własnych doświadczeń z innymi OdludekZnasz takiego? Pojawia się w pracy, by odbębnić te osiem godzin, a potem znika tak samo bez słowa, jak się zjawił. Podczas pracy zdaje się nie wchodzić z innymi ludźmi w ogóle w interakcje. Podczas przerwy śniadaniowej tak samo. Wydaje się żyć nie z innymi ludźmi, lecz obok nich. Jak do niego zagadasz, odpowie krótko i zwięźle – może być nawet uprzejmy, ale nie będzie się starał podtrzymywać ty przecież tak bardzo chcesz dbać o dobrą atmosferę w pracy. Tymczasem twoje wysiłki rozbijają się o aspołeczność tego zamkniętego w sobie typa. Odnosisz wrażenie, że nie obchodzisz go ani ty, ani reszta współpracowników, a to LeńNajczęściej lekkoduch, który w pracy stara się robić jak najmniej. Pół biedy, jeśli po prostu wymiguje się od roboty, gorzej gdy swoje obowiązki próbuje zrzucać na innych. I jakoś zawsze udaje mu się kogoś ubłagać, dzięki czemu ma więcej czasu na nieróbstwo. Zwykle przychodzi do pracy ostatni, a wychodzi pierwszy. Na chorobowym też coś często dlaczego właściwie miałoby cię irytować to, jak ktoś organizuje sobie swoją pracę? Jeśli się do niej nie przykłada – jego sprawa. No tak, teoretycznie nie powinno cię to drażnić. Tylko że trudno zachować spokój, gdy widzisz, jak taki leser otrzymuje takie samo wynagrodzenie jak ty, wykonujący swe obowiązki sumiennie i z zaangażowaniem (a jakże).3. PiknikowiczTo ten człowiek, który nawet na przerwie nie może odejść od biurka. Rozkłada się tam z całym swoim prowiantem i zajada śmiało. Razi to poczucie estetyki współpracowników, bo wygląda po prostu niedbale i nieporządnie. A jeśli dojdą do tego jeszcze efekty dźwiękowe (mlaskanie, siorbanie) i zapachowe (szczególnie rybne konserwy czy potrawy z dużą ilością czosnku dają się we znaki), koledzy i koleżanki takiego beztroskiego smakosza nie mają w pracy Żywy trupCo robisz, gdy jesteś chory? Zostajesz w domu i się kurujesz. Oczywiste? No najwyraźniej nie dla wszystkich! Zawsze znajdzie się taki, który, choćby był umierający, i tak przyjdzie do tu zrozumieć motywy takiego nadgorliwca? Może praca to całe jego życie i w domu chłop się najzwyczajniej nudzi? A może chce zamanifestować swoje bezgraniczne zaangażowanie i oddanie firmie? Jak tak, to świetnie, tylko czemu kosztem reszty pracowników? No bo postawmy sprawę jasno – na pewno nie poprawia atmosfery w pracy ani waszej wydajności, gdy siedzi wśród was wyraźnie dogorywający nieszczęśnik, a każde jego kolejne kaszlnięcie lub kichnięcie przejmuje obecnych zgrozą. Tego jeszcze brakuje, żebyście złapali od niego grypę, dżumę, czy na co on tam właściwie umiera przy swoim biurku. Jak masz pracować w poczuciu nieustannego zagrożenia? Nie da się tak po prostu! Gratulacje dla chorego – zakłócił wszystkim GadułaJeżeli jesteś zmuszony pracować w towarzystwie pełnoetatowej gaduły, wyrazy współczucia. Nie dasz rady skupić się na robocie. Nie, gdy koleżanka obok (bo postawmy sprawę jasno – częściej są to koleżanki niż koledzy) przychodzi do pracy przede wszystkim na byłoby w porządku, nie jesteście maszynami, wykonującymi w milczeniu swoje zadania. Dobrze jest trochę pogadać, to wprowadza lepszą, swobodniejszą atmosferę. Ale trzeba wiedzieć, kiedy już wystarczy. A klasyczna firmowa gaduła nie jest zaopatrzona w odpowiednie wyczucie. Potrafi przez całe godziny opowiadać o wszystkim, co ją spotkało przez weekend, nawet jeśli żadna z tych jej przygód nie jest na tyle interesująca, by warto było się nią w ogóle nie możesz nawet liczyć na to, że umilknie, jeśli nie będziecie podtrzymywać tej rozmowy. Gaduła nie potrzebuje waszej współpracy! Ma telefon i jest osobą towarzysko rozchwytywaną. Raz po raz więc ze stanu koncentracji wytrąca was dźwięk jej figlarnego dzwonka w komórce, po czym zaczyna się niekończąca się rozmowa, pełna głośnych wybuchów robić z takimi ludźmi? Jak zwalczać irytujące zachowania współpracowników? Czasem wystarczy im coś lekko zasugerować, czasem trzeba zachować się ostrzej. Ale bywa, że zupełnie nic nie pomoże. I wtedy praca staje się dla nas szkołą cierpliwości. Podobno do wszelkich niedogodności życia da się przywyknąć. Może więc będziesz zmuszony, by sprawdzić to w praktyce.
Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 6 ] 1 2011-05-28 21:43:29 Tequila18 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-28 Posty: 17 Temat: wszytko denerwuje mnie w partnerze kiedy sie z nim widze! witam,mam ogromny problem ktory trwa juz z 3 lata. Moj kazdy zwiazek jest nieudany od momentu oficjalnego bycia razem . Uwielbiam z moim partnerem pisac, dzwonic, ale kiedy nadchodzi czas spotkania jest porażka. W kazdym widze cos zlego, wszystko mnie denerwuje, irytuje. Probowalam juz z wieloma mezczyznami sie spotykac ale w kazdym cos jest czuje sie bardzo sfrustrowana, poniewaz potrzebuje bliskiej osoby ale psychicznie nie jestem w stanie tego zniesc. Wstydze sie osoby z ktora jestem ( w sensie przedstawienia ja innym znajomym itd) ... uwazam ze to juz nie jest normalne, boje sie ze zostane stara panna. Jestem osoba atrakcyjna, mam wielu adoratow ale czemu kazdy jest zly? Dodam ze mam chorobe dwoch biegunow czyli choroba niekontrolowanych zmiennosci nastroi i zapedy do popadania w depresje ... czy ktos z Was mial taki sam problem w zwiazkach?? 2 Odpowiedź przez złotko89 2011-05-28 22:55:52 złotko89 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-09 Posty: 1 Odp: wszytko denerwuje mnie w partnerze kiedy sie z nim widze!Nie wiem, czy mogę powiedzieć, ze miałam podobny problem w zawiązku, bo tak naprawdę nigdy w nim nie byłam. Ale jeśli chodzi o kontakt z facetami też tak mam. Dopóki nie spotykamy się częściej bardzo mi brakuje bliskości, pogaduch, itd. Ale jak przyjdzie co do czego, czuję pewnego rodzaju wstręt do niego, nie potrafię nawet wyobrazić sobie, że mogłabym człowieka pocałować... I zazwyczaj wtedy kontakt się urywa... Przyznam, ze już zaczynam się tym martwić. Pozdrawiam 3 Odpowiedź przez Tequila18 2011-05-28 23:28:46 Tequila18 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-28 Posty: 17 Odp: wszytko denerwuje mnie w partnerze kiedy sie z nim widze!mamy dokladnie to samo ... 4 Odpowiedź przez vinnga 2011-05-28 23:36:07 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: wszytko denerwuje mnie w partnerze kiedy sie z nim widze! Jeśli 18 w Twoim nicku to Twój wiek, to na razie nie masz powodów do paniki. Młodziutka jesteś i prawdopodobnie nie dojrzałaś jeszcze do poważnego związku. Nie ma sensu mieć chłopaka "bo wszyscy mają". Poczekaj na takiego, którego będziesz chciała ciągle widzieć i spędzać z nim czas. A na razie przecież możesz sobie flirtować, mieć kolegów, spotykać się z chłopakami na stopie koleżeńskiej. Natomiast Twoja zmienność nastrojów i stany depresyjne być może kwalifikują się do wizyty u psychologa? 5 Odpowiedź przez Tequila18 2011-05-31 22:08:44 Tequila18 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-28 Posty: 17 Odp: wszytko denerwuje mnie w partnerze kiedy sie z nim widze!jak pisalam wyzej bylam z tym u psychologa i stwierdzono u mnie chorobe dwoch biegunow czyli wlasnie ta nagminna zmiennosc humorów ....dostalam na to leki - jednak bez rewelacji Posty [ 6 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
„Łatwo mówić” – myślimy, gdy ktoś rzuca nam gotowy przepis na szczęście. Bo to nigdy nie jest dobry moment, bo przecież są dzieci, zobowiązania, bo jak to – tak po prostu zrobić to, na co ma się ochotę. Byłam ostatnio świadkiem takiej sytuacji – poproszono zebrane kobiety, by zamknęły oczy i wyobraziły sobie swoje szczęśliwe życie i siebie w nim. Nie wiem, co zobaczyły, ale niektóre się popłakały, inne uśmiechały się do swoich myśli. Pomyślałam, jakie to łatwe, wyobrazić sobie siebie szczęśliwą, bo przecież my wiemy, czego chcemy, wiemy, jak powinno wyglądać nasze życie, byśmy częściej znajdowały powody do uśmiechu i do wzruszeń. Ale chwilę potem otwieramy oczy, wychodzimy w codzienność i znowu wszystko nas przytłacza. Huk miasta, zbyt jasne światło w pracy, obiad, który musimy zrobić, my same z jakimś takim ciężkim bagażem na plecach, który nas przygniata. Co takiego musi się stać, żebyśmy z wyobrażania sobie tego, jak dobrze by było być szczęśliwą, przejść do realizacji swoich pragnień, marzeń, wyrażania swoich potrzeb, wyrzucania ze swojego życia niepotrzebnego balastu? Czy naprawdę musimy stanąć pod ścianą, dotknąć dna? – musi nas zdradzić mąż? – partner musi nam prosto w oczy powiedzieć, że nie kocha? – facet musi nam w końcu tak przyłożyć, że leżąc na podłodze zrozumiemy, że kolejny raz nie wstaniemy? – jak długo pozwolimy my znęcać się psychicznie nad sobą i poniżać? – ile obleg od szefa jeszcze musimy usłyszeć, jak bardzo musi nami gardzić? – ile jeszcze dni przed Świętami przepłaczemy po kolejnym telefonie toksycznej matki? – jak długo znosić będziemy wszędobylstwo i brak szacunku ze strony teściowej? – do ilu jeszcze fałszywych ludzi będziemy się uśmiechać? Nasze życie to nie jest film. Nie dowiemy się nagle, że umieramy, że został nam rok życia i w ten jeden rok damy sobie usprawiedliwione chorobą przyzwolenie – bo jak nie teraz to kiedy, i zaczniemy żyć po swojemu. Tak nasze życie nie działa. No chyba, że tylko wizja śmierci jest w stanie zmienić wasze postrzeganie siebie w tym świecie? Tylko czy wtedy nie będzie za późno? Czy naprawdę trzeba stanąć na skraju przepaści, żeby powiedzieć: „od dziś będę żyć szczęśliwe”? Zastanawiam się po jakiego diabła dźwigamy ciężar na naszych plecach? Czemu nie wyrzucamy tych rzeczy, które nas ograniczają, które sprawiają, że jesteśmy nieszczęśliwe, że płaczemy po nocach. Dlaczego nie potrafimy powiedzieć STOP, ja tak dalej nie chcę? I wiem, że czasami to wcale nie są jakieś wielkie rzeczy, czasami wystarczy zrezygnować z jednego telefonu, który wydaje nam się, że powinniśmy wykonać, a wcale nie chcemy. Czasami to jedno „nie”, którego – znowu nam się wydaje, nie powinniśmy powiedzieć, by kogoś nie urazić. W końcu czasami to postawienie granicy, powiedzenie: „jestem zmęczona, nie dzisiaj”, żeby dać sobie prawo do odpoczynku, do pokazania: hej, ja też czasami nie daję rady. Robimy to co powinniśmy, a czego wcale nie chcemy. Pomyśl, ile już dzisiaj zrobiłaś rzeczy, które „powinnaś”. Uśmiechnęła się do koleżanki, o której wiesz, że obrabia ci tyłek za plecami? Zadzwoniłaś do matki, spytać jak się czuje, bo nie chcesz kłótni przy świątecznym stole, choć ten telefon wyczerpuje cię energetycznie? Znowu pojechałaś autem do pracy, choć marzyłaś o porannym spacerze? Z ilu „powinnaś” składa się twój dzień, a z ilu „ja chcę”? Jaki jest bilans? Czasami piszemy banały, zachęcamy was do akcji chcąc pokazać wam, że bycie ważną dla siebie i dbanie o własne potrzeby nie jest niczym złym. Że pół godziny spaceru, kąpiel, wyjście na zajęcia, na które zawsze chciałyśmy się zapisać – to rzeczy, do których mamy prawo, bo bycie matką, żoną, kochanką, nie zwalnia nas z myślenia o sobie, z egoizmu – tego zdrowego, na który każda z nas MUSI sobie pozwolić. I to jedno MUSI jest ważne. Bo my nieustannie żyjemy w przekonaniu, że uszczęśliwianie innych uczyni nas szczęśliwymi, a co jeśli nie? A co, jeśli w tym cały uszczęśliwianiu naszych dzieci, mężów, partnerów, szefów w pracy, koleżanek, przyjaciół zabraknie nas samych? Co, gdy pewnego dnia zapytacie – „a co ze mną?”. Chciałam wyjechać choć raz do Indii, wejść choć na jeden pięciotysięczny szczyt, zapisać na kurs tańca, nauczyć się lepić garnki. Dałam wszystko innym, a ja? Zamknij oczy i wyobraź sobie siebie szczęśliwą? Naprawdę tak wiele potrzebujesz do szczęścia, że jest ono niemożliwe do osiągnięcia? Nie można do niego dążyć małymi krokami? Powoli. Wytyczyć planu do realizacji choćby jednego marzenia? Podaj choć jeden argument nie do podważenia, że nie się nie da, że nie można, że musisz być bardziej nieszczęśliwa niż szczęśliwa? Życie mamy jedno, naprawdę nie zasługujesz na to, by zadbać o siebie? Od dziś? Od teraz? Co sprawi, że będziesz szczęśliwsza? Może zacznij banalnie, ale od ważnej rzeczy – od wyrzucenia kilku „powinnam” ze swojego dnia?
zapytał(a) o 10:34 Wszystko mnie denerwuje Wszystko mnie denerwuje. Moja siostra (9 l.) przyszła do mojego pokoju. Zapukała i spytała, czy może wejść. Zapytałam "O co chodzi" a ona weszła. Byłam bardzo zła, bo przecież nie powiedziałam "proszę" albo "wejdź". Zdaję sobie sprawę że to nie jest powód do złości, ale czuję, że moja siostra mnie strasznie wkurza. Kolejna sprawa :moja mama przyszła do mnie i otworzyła okno. Jak tylko wyszła, wstałam i je zamknęłam. To tak jakby każdy ruch kogokolwiek był powodem do gniewu. A teraz pytanie chyba do dziewczyn: pierwszego okresu dostałam Br. I teraz mi się spóźnia. Moja mama mówi, że te pierwsze okresy są nieregularne. Nieważne. Czy moje zachowanie i zdenerwowanie może być spowodowane zbliżającym się okresem? Bo wiecie... Najwyższy czas. Co zrobić, żeby się tak nie denerwować? To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Wygadaj się albo zrób coś żeby zużyć tą "energię" (Pobiegaj czy cuś) nie wszystkie dziewczyny się denerwują podczas okresu więc to nie musi być powodem, możliwe że zbyt długo trzymałaś te wszystkie emocje ukryte Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Najlepsza odpowiedź Hmm... Miałam podobną sytuację z takim jednym z kolegą. Ciebie ona wyzywa , a mnie strasznie mocno bił. Nie chciałam być skarżepytą ale nie miałam wyboru. (Bił mnie mocno, kiedyś mnie uderzył mocno w plecy z kolana i ja ledwo co mogłam przeżyć, bo tchu nie mogłam złapać.> Powiedziałam o tym rodzicom, ale wywiadówki w najbliższe tygodni nie było. Więc powiedziałąm wychowawczyni tego chłopaka. Niestety zgłosiłą to do pedagoga. Była z tym sprawa w obecności pedagoga, wychowawców i rodziców. Musisz o tym powiedzieć wychowawcy . NAJPEIRW SWOJEMU PÓŹNIEJ JEJ. ! :) Powodzenia :) Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 15:14 Wygarnij jej jak cię znowu zaczepi!Ona jedzie po całości to czemu ty masz się powstrzymywać? blocked odpowiedział(a) o 15:15 Powiedz jej co o niej myślisz a następnie, jeśli chcesz możesz iść do nauczyciela, zgłosić że Cię wyzywa i nęka... z takimi ludźmi trzeba ,tego sie nie da wytrzymac ale kiedys jak juz naserio będziesz je miała dość to jej wygarniesz, uwierz Wiesz co jak Ci tylko tak zrobi to ją ignoruj pluj jej w twarz (w sensie ,że jak Ci zacznie coś mówić to się odwróć i udawaj ,że z kimś rozmawiasz albo ją obgadujesz , mikiii;* odpowiedział(a) o 15:23 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
wszystko mnie denerwuje w partnerze